Najrzewniejsza muzyka świata
Lizbońskie fado

Słowo fado pochodzi od łacińskiego fatum – los, przeznaczenie. Owo fatum z kolei bliskie jest słowu fari – mówię. Nie chodzi tu jednak o gadanie, a o przepowiadanie losu zapisanego w gwiazdach, który można odczytać ze znaków. Tak więc kiedy Portugalczyk śpiewa fado, wyśpiewuje swoje przeznaczenie.

Korzenie fado

Początki fado giną w mrokach historii i niepewne jest pochodzenie pieśni, w których Lizbończycy wyśpiewują duszę. Jest za to kilka teorii ich proweniencji – jednych bardziej naukowych, innych na wskroś romantycznych. Mówi się więc, że to pamiątka po Maurach, którzy w X wieku zjednoczyli pod władaniem Kalifatu z Kordoby ponad połowę Półwyspu Iberyjskiego. Możliwe też, że fado wędrowało po Portugalii razem ze średniowiecznymi trubadurami, którzy organizowali między sobą śpiewane pojedynki. W XIX wieku podczas nieudanego ataku wojsk napoleońskich na Portugalię dwór wraz z piętnastotysięcznym otoczeniem schronił się w Brazylii. Środek ciężkości Imperium Portugalskiego na kilkanaście lat przeniósł się do Ameryki Południowej. Był to czas intensywnego mieszania się kultury Portugalskiej z tradycjami Brazylii i Afryki, skąd pochodzili niewolnicy imperium kolonialnego. Jedna z teorii wywodzi korzenie fado z tradycji angolańskich tańców lundum, które tańczyło się w parach w rytm gitary. Mój ulubiony, najbardziej romantyczny rodowód fado łączy je z oceanem, z samotnością i wolnością tych, którzy stają twarzą w twarz z żywiołami. Wedle tej teorii fado narodziło się wśród morza i wiatru, a jego rytmem są fale uderzające o burtę łodzi. Możliwe też, że fado łączy w sobie wszystkie te tradycje i dlatego jest tak bogate i wielowymiarowe.

Status społeczny fado

Dziewiętnastowieczne fado jest muzyką ubogiego proletariatu miejskiego. Nie cieszy się ani dobrą opinią, ani prasą. W 1878 roku na łamach gazety As Frapas pojawił się taki oto opis fadisty: „Nie pracuje, nie ma pieniędzy. Jest utrzymankiem prostytutki, od której nie raz dostanie lanie. Bez własnego miejsca, żyje między tawerną, kasynem, burdelem i aresztem policji. Próżniactwo zarwanych nocy, nadużywanie tytoniu i alkoholu degradują jego ciało. To anemik, leń, półgłówek. Wstrząsany kaszlem, ma zapadłą klatkę piersiową, krzywe nogi. Blade i chude jak u kobiety dłonie wiecznie się trzęsą.”* Z drugiej jednak strony postać fadisty cieszy się estymą człowieka niezależnego, romantycznego awanturnika, wyrzutka społeczeństwa, którego krytykuje się za złodziejskie występki ale i zazdrości mu się wolności. Słodko-gorzki smak zakazanych rozkoszy dodaje fado jego bliki związek z dziewczynami ulicy, które śpiewając piosenki wabią swoich klientów. Najsłynniejszą, choć nie jedyną sławną prostytutką – fadistką jest Maria Sewera. Sławę przyniósł jej tyle niezwykły talent muzyczny, co burzliwy romans rodem z bajek z bogatym arystokratą, hrabią de Vimioso. Ale w tamtej epoce mówi się również o Marianie Balbinie, pieśniarce – nożowniczce, Ślepej Umbelinie, która mieszka przy ulicy do Capelao, Gertrudzie, sprzedawczyni swego ciała i pieczonych kasztanów, oraz Brodatej – matce Marii Sewery, która przemyca listy więźniom z Limoeiro. Głośna w owym czasie jest bulwersująca, a zarazem dziwnie atrakcyjna historia pięknej Escarniche, dziewczyny z dobrego domu, która porzuciła luksusy dla hulaszczego życia ulicy. Zresztą pod koniec XIX wśród arystokratycznej młodzieży znudzonej zbyt dostatnim życiem pojawia się moda na ucieczki do zakazanego świata ulicy. Przebrani, pod osłoną nocy, młodzieńcy z dobrych domów zanurzają się w ciemne uliczki przeżywając zakazane przygody. Tym sposobem, tylnymi drzwiami, fado trafia na salony i staje się modną rozrywką wyższych klas.

Fado w czasie dyktatury

Fado wolne, improwizowane, śpiewane przez kurtyzany, lokalnych złodziejaszków, niewidomych sprzedawców gazet, którzy nowinki dnia ubierają w śpiewne strofy, fado wyznaczające rytm życia każdej z dzielnic, komentujące, nieraz zgryźliwie rzeczywistość stolicy staje się niebezpiecznym środkiem wyrazu, który mógłby zagrozić Estado Novo, konserwatywnej dyktaturze ustanowionej przez Antonio Oliviera Salazara w 1933 roku. Nie mogąc pozbyć się fado, reżim stara się wykorzystać je do swoich celów. Czasy dyktatury Salazara to moment, kiedy po raz pierwszy fado zostaje sformalizowane. Każda z tawern jest zobowiązana przedstawić listę piosenek, które wcześniej podlegają weryfikacji cenzury. W ten sposób powstaje swego rodzaju kanon, a tradycja improwizacji zaczyna zanikać. Nowe teksty chwalą biedne ale szczęśliwe życie wsi, promują model tradycyjnej rodziny. Lata 20’ i 30’ to czas, kiedy w Lizbonie pojawia się radio, potem telewizja, a po wojnie pierwsze domy nagrań. Fado, zuniformizowane i dopasowane do wymagań dyktatury opuszcza Lizbonę i staje się gatunkiem narodowym. Najbardziej znaną w owym czasie pieśniarką jest Amalia Rodrigues. Jej historia wymyka się prostym ocenom. Dzisiaj Amalia okrzyknięta jest królową fado, a dawne pretensje i oskarżenia pod jej adresem wyblakły pod wpływem czasu. W czasach dyktatury Amalia jest pierwszym głosem propagandy. Jej występy uświetniają wystąpienia Salazara, śpiewa żołnierzom w na wojnach kolonialnych w Angoli i Mozambiku. Jednocześnie wspiera finansowo tajne organizacje pomagające uwolnić więźniów reżimu. Wykorzystując swoją silną pozycję śpiewa fado poświęcone jednemu z nich, Alvaro Cunhal, który w więzieniu w Peniche spędził 11 lat:

Za twoje wolne myślenie
Zamknięto cię daleko
Tak daleko że mój płacz
Nie dotrze do ciebie
Słyszysz tylko wiatr
Słyszysz tylko morze

Twierdzi przy tym konsekwentnie, że zawsze uważała tę piosenkę jedynie za zwykłą balladę miłosną.

Gdzie dzisiaj znaleźć fado

Po upadku dyktatury w 1974 roku fado, jako gatunek podporządkowany propagandzie, przeżywa kryzys. Zamyka się wiele słynnych tawern. Małe zaangażowanie fado w rewolucję jest tematem tabu. Dopiero kiedy w latach 80’ Portugalia wchodzi do Unii Europejskiej, gatunek odzyskuje swój status, jest promowany w czasie Europejskich dni kultury, a w 2011 roku otrzymuje status europejskiego dziedzictwa kulturowego UNESCO i jest jedną z głównych portugalskich atrakcji. Jak to się często dzieje, spopularyzowane przez przewodniki turystyczne, poszukiwane przez przyjezdnych, fado powoli staje się produktem. Gdzie więc szukać prawdziwego, starego fado? Przede wszystkim strzeżcie się miejsc, które już od ulicy zapraszają banerami, zdjęciami i najbardziej portugalską z fraz „Fado Tonight”. Dzisiaj, tak jak za czasów dyktatury, też trzeba uciec z głównych nurtów, wejść w uliczki, mieć oczy i uszy szeroko otwarte, dać się prowadzić miastu, żeby niespodziewanie trafić na spotkanie fado organizowane nieoficjalnie, między sąsiadami, nigdzie niereklamowane. Nie oszukujmy się jednak, takie przygody nie zdarzają się co wieczór i prawdopodobieństwo, że trafi się na taki prywatny wieczorek będąc w Lizbonie trzy dni, jest znikome. Podaje zatem kilka adresów klimatycznych knajp, gdzie przy dobrym winie posłuchacie melancholijnych pieśni o portugalskim saudade:

Povo| R. Nova do Carvalho 32-36
Lokal w okolicach Cais do Sodré, rejonów miasta tradycyjnie związanych z Fado. Poziom Fado jest tu bardzo wysoki. Koncert jest bezpłatny, jednak siedząc przy stoliku wypada zamówić kieliszek wina. Godne polecenia są też tradycyjne portugalskie przekąski. Lokal jest mały, więc warto zarezerwować miejsca telefonicznie lub przez e-mail.
Fado we wt. | śr. | czw. | sob. | od 21:00H
www.povolisboa.com

Tasca Bela | Rua dos Remédios, 190
Legendarny wśród mieszkańców Lizbony bar fado. Koncerty odbywają się w każdą niedzielę, ale zaczynają się dość późno, bo po 22:00H.
www.facebook.com/bela

Mascote da Atalia | Rua da Atalia 13, Bairro Alto
Fado zaczyna się tu około 18H i trwa do późnej nocy. Mają tu dobrą muzykę i średnie jedzenie, więc lepiej kolację zjeść gdzie indziej, a tu przyjść na wino, petiscos (przekąski) i ucztę muzyczną.
www.facebook.com/MascoteDaAtalaia

TascaBeat do Rosário | Tv. de São João da Praça
Piękne fado w uroczym zakątku Alfamy - dawnej Judarii, dzielnicy żydowskiej. Łatwo ominąć to miejsce, ponieważ schowane jest w niewielkim podwórku, zaraz za dużą knajpą, w której również słychać Fado. Koncertu posłuchacie tu co niedzielę.
facebook TascaBeat do Rosário

Chapitô | Costa do Castelo, n.º 1 / 7
Chapitô to cyrk, scena teatralna i muzyczna, a do tego szkoła cyrkowa. Co wieczór dzieje się tu coś ciekawego. Fado posłuchacie we wtorki i czwartki od 22H30 (tak, tak - Lizbona bawi się nocą). Jeśli wpadniecie tu w jakikolwiek inny dzień tygodnia, też nie będziecie zawiedzeni. Każdego wieczoru odbywają się tu koncerty.
www.chapito.org

Fábrica do Braço de Prata
To miejsce, które polecam wszystkim miłośnikom sztuki i dobrej kuchni. Ogromna stara willa na obrzeżach miasta została zaadoptowana na przestrzeń kulturalną. Każda z sal co wieczór gości innego artystę. Posłuchacie tutaj świetnego Fado, ale też jazzu i muzyki klasycznej, obejrzycie dobry teatr i wystawy sztuki współczesnej. Fabryka oddalona jest od centrum, dlatego trzeba tam dojechać taksówką. Za kurs z centrum miasta zapłacicie około 8€ i jest to wydatek warty doświadczeń, które zapewnia Fábrica do Braço de Prata
Rua da Fábrica de Material de Guerra, nº1
www.bracodeprata.com

* As Frapas za "Le Fado" Agnes Pellerin, wyd. Chandeigne 2009